Udział w zawodach sportowych wyzwala gigantyczne pokłady pozytywnych emocji. Bez względu na to, czy mowa o sporcie amatorskim czy profesjonalnym. Za każdym razem pojawia się delikatna trema, pozytywna żądza rywalizacji czy chęć sprawdzenia się na tle szerszego grona osób zainteresowanych tą samą dyscypliną. Sportowiec amator, tego typu emocji doznaje często więcej. Świadomość osiągnięcia konkretnego celu, czy też zwykła, pospolita wręcz radość, to uczucia, które towarzyszą wielu z nas. Właśnie dlatego tak ważne jest zapamiętywanie swoich startów i wracanie do nich w przyszłości. Świetnie w tej roli sprawdzają się zdjęcia. Obrazy, które mają moc przywoływania najlepszych chwil.

Zdjęcie ma moc zachowywania najważniejszych sportowych chwil. Fot. Riley Mccullough

Zdjęcie ma moc zachowywania najważniejszych sportowych chwil. Fot. Riley Mccullough

Problem ze zdjęciami polega na tym, że ciężko dobrą fotografię zrobić sobie samemu. Szczególnie, biorąc udział w biegu przeszkodowym czy wyścigu kolarskim. W takiej sytuacji trzeba liczyć na najbliższych, którzy staną przy trasie z aparatem lub na zupełnie obcych ludzi, którzy lubią robić zdjęcia lub zajmują się tym zawodowo.

Naturalnym odruchem po zakończonych zawodach jest wertowanie setek zdjęć w poszukiwaniu efektownego ujęcia ze swoją podobizną. Najczęściej nie jest z tym łatwo, w końcu wszystko musi pasować – poza, uśmiech, poziom niesamowitości, no i oczywiście jakość zdjęcia. Wreszcie udaje się! Jest super fota. Pytanie tylko, czy można ją pobrać? Nie zawsze. Jeśli zadaliście sobie kiedyś pytanie “kiedy mogę pobrać zdjęcie”, to w poniższych akapitach postaram się trochę temat rozjaśnić. Pobieranie zdjęć to czynność łatwa, ale nie zawsze zgodna z prawem.

Kto mi zrobił taką fotę?

Pewnie część z Was najchętniej przeczytałaby w tym miejscu jasną informację, czy może bez obaw pobrać znalezione zdjęcie czy nie. A jeśli nie to dlaczego? Jednak zanim do tego dojdę, muszę wspomnieć o dwóch sprawach. To, co możecie zrobić ze zdjęciem, na którym jesteście, uzależnione jest od tego, kto fotkę wykonał i gdzie ją znaleźliście.

Większość zdjęć dostępnych w internecie objęta jest prawem autorskim, które uniemożliwia ich wykorzystanie (w żaden sposób). A prawo autorskie w fotografii jest równie ważne, jak i w muzyce czy wideo i warto o nim pamiętać przed kliknięciem przycisku “pobierz”. Zdarzają się także fotografie uwolnione od praw autorskich (tak jest czasem w przypadku zdjęć prasowych) lub objęte licencją umożliwiającą bardziej „frywolne” z nich korzystanie. Decyzję o tym, jaką licencją objęte jest zdjęcie podejmuje fotograf lub w niektórych przypadkach organizator danego wydarzenia, który korzysta z usług fotografa.

No właśnie. Za Twoim świetnym, czasem rewelacyjnym zdjęciem zawsze stoi fotograf.

Możliwości wykorzystania danego zdjęcia sprowadzają się zatem do tego czy fotograf zgadza się na pobieranie i używanie jego pracy, czy nie. Celowo piszę o „używaniu”, ponieważ warto pamiętać, że to jest efekt czyjejś pracy i to ta osoba podejmuje decyzję czy chce się tą pracą dzielić czy nie, i w jaki sposób. Oddzielną kwestię stanowi prawo do korzystania z wizerunku danego sportowca/zawodnika, ale to jest temat na oddzielny wpis, który opublikuję najprawdopodobniej na początku grudnia.

Gdzie szukać własnych zdjęć?

Zdjęcia z konkretnych wydarzeń sportowych dostępne są zwykle w kilku miejscach:

  • na stronie internetowej organizatora
  • na facebookowym fanpage organizatora
  • na dysku google fotografa
  • na różnych forach, grupach dyskusyjnych i innych stronach internetowych związanych z fotografią lub sportem
  • na fitfot.pl
Gdzie szukać zdjęć? Fot. rawpixel.com

Gdzie szukać zdjęć? Fot. rawpixel.com

Z każdym z powyższych miejsc wiąże się kilka ważnych kwestii…

Strona internetowa organizatora

Tutaj zdjęcia z zawodów zwykle mają uregulowane kwestie praw autorskich i raczej w większości przypadków bez obaw można je ściągać i korzystać z nich w obrębie własnych niekomercyjnych potrzeb. Raczej na pewno nie można wykorzystywać tych zdjęć do celów reklamowych. W obu przypadkach piszę „raczej”, ponieważ koniec końców to organizator podejmuje tą decyzję i wszystko powinno być opisane w regulaminie lub na stronie.

Zwykle zdjęcia udostępnione na stronie organizatora są skompresowane i zmniejszone, aby zbytnio nie obciążać serwerów organizatora. A to w mniejszym bądź większym stopniu przekłada się na ich jakość. Często opatrzone są również logiem.

Fanpage organizatora

Tutaj sprawa wygląda podobnie, jak w przypadku strony organizatora. Pobieranie zdjęć z imprez sportowych z fanpage organizatora (opublikowanych przez organizatora) jest najczęściej dozwolone. Gorzej może natomiast wyglądać kwestia jakości zdjęć, które facebook kompresuje automatycznie. Moim zdaniem zdjęcia dodawane na FB mają słabą jakość.

Prosto od fotografa

Dysk Google fotografa

W tym przypadku nie ma problemu z jakością zdjęcia. Ogromnym atutem Dysku Google jest możliwość udostępniania oryginalnych plików ze zdjęciami, czyli takich, które w żadnym stopniu nie są skompresowane lub zmniejszone. O tym jaki rozmiar mają fotki decyduje autor. Minusem jest konieczność przeszukiwania często całej masy zdjęć, ponieważ możliwości oznaczania fotografii są ograniczone do zera. Kwestia praw autorskich nie zawsze jest w tym przypadku rozstrzygnięta. Czasem autor o tym wspomina, a czasem nie. Ja dla bezpieczeństwa lubię zapytać się czy mogę skorzystać z danego zdjęcia.

Na forach, grupach i różnych stronach

Pobieranie zdjęć z zawodów możliwe jest również na innych witrynach. Na rozmaitych forach czy grupach dyskusyjnych można znaleźć linki do konkretnych galerii. Czasem autorzy „wrzucają” również zdjęcia. Z jakością i prawami bywa różnie, ale często istnieje możliwość kontaktu z fotografem i dopytania, co i jak. Są również strony internetowe, takie jak np. Fotomaraton, na których również można znaleźć swoje zdjęcia z niektórych wydarzeń. W przypadku wspomnianego Fotomaratonu otrzymuje się konkretną informację odnośnie jakości zdjęć. Zdjęcia z imprez sportowych udostępnione do sprzedaży mają dobrą jakość i nie ma tutaj niepotrzebnej kompresji. Możecie być również spokojni o prawa autorskie, bowiem autorzy serwisu zadbali również o to.

Wrzucaj i pobieraj zdjęcia sportowe

Fitfot.pl

Skoro czytasz ten blogowy wpis, to jest duża szansa na to, że wiesz czym jest Fitfot. To serwis, który z założenia miał rozwiązać wszystkie wyżej wymienione problemy umożliwiając kontakt fotografa z fotografowanym. Fitfot to w pewnym sensie stock zdjęciowy, ale na zupełnie innych zasadach.

Zdjęcia udostępniane są przez fotografów lub organizatorów, ale zawsze kwestia praw autorskich jest rozwiązana. Bez względu na to, czy zdjęcie na Fitfocie udostępniane jest za darmo, czy za pieniądze, to dokonując transakcji masz pewność, że możesz fotę wrzucić na facebook, instagram czy swojego bloga. Zdjęcia udostępniane są w oryginalnej jakości, a jednym z czynników, które nas wyróżniają jest system oznaczania zdjęć po numerach. Wystarczy wpisać swój numer, wybrać konkretne zawody i jest szansa, że znajdziesz swoje foty po kilku sekundach. Oczywiście nie zawsze numery są widoczne (podczas biegów ulicznych ręce często zasłaniają pola numerowe, a podczas biegów przeszkodowych – błoto pełni podobną funkcję), wówczas najlepiej przejrzeć całą galerię.

Co więcej, nie koncentrujemy się na konkretnych dyscyplinach. Fitfot powstał z myślą o wszystkich dyscyplinach sportowych. Opracowaliśmy dość rozbudowaną bazę danych dyscyplin sportowych i jeśli ktoś ma ciekawe zdjęcia z meczu curlingu czy mistrzostw w pływaniu synchronicznym – może je jak najbardziej umieścić.

Część za darmo, a inne kosztują

Dlaczego część zdjęć dostępna jest bezpłatnie, a inne kosztują? Odpowiedź na to pytanie jest naprawdę prosta. Część osób, które doskonalą swój warsztat, traktują fotografię jako hobby, czy po prostu lubią sport – udostępniają swoje zdjęcia za darmo. Natomiast fotografowie zawodowi, pracujący często niezależnie, najczęściej swoje zdjęcia sprzedają. Zdarza się również, że organizatorzy udostępniają zdjęcia bezpłatnie. Dzieje się tak, kiedy organizator decyduje się zatrudnić swojego fotografa. Bywają dyscypliny, w których organizator również decyduje się na sprzedawanie.

Na efekt w postaci dobrego sportowego zdjęcia składa się jego bohater, czyli zawodnik oraz jego autor. Fot. Patrick Pierre

Na efekt w postaci dobrego sportowego zdjęcia składa się jego bohater, czyli zawodnik oraz jego autor. Fot. Patrick Pierre

Na efekt w postaci świetnego zdjęcia ma wpływ zwykle jego bohater dający z siebie wszystko na trasie oraz fotograf dający z siebie wszystko poza nią. Fotograf, czyli pasjonat, amator, a innym razem profesjonalista. W każdym razie osoba, która kilka godzin podczas zawodów spędziła marznąc w krzakach i naciskając spust migawki nawet 1000 razy. Raz będzie marzła, innym razem temperatura będzie idealna, ale nie zmienia to faktu, że osoba, która zrobiła super zdjęcie przyjechała na zawody, mimo iż nie bierze w nich udziału oraz najczęściej nikomu nie kibicuje. Spędziła następnie kilka godzin starając się wykonać jak najwięcej dobrych zdjęć. Po powrocie do domu/biura zasiadła przed komputerem i spędziła kilka kolejnych godzin przebierając i „obrabiając” swoje prace. Po wszystkim postanowiła umieścić je w internecie.

Co więcej, wysokiej jakości zdjęcie wymaga najczęściej również dobrego sprzętu fotograficznego. Efekt bajecznie rozmytego tła, czyli niewielkiej głębi ostrości można w warunkach sportowych uzyskać tylko za pomocą szybkiego, bardzo jasnego obiektywu, którego zakup najczęściej wiąże się ze sporym wydatkiem. Jeśli dodamy do tego, że fotograf musi wykonać zdjęcia z daleka, to będzie potrzebował teleobiektywu, a to dodatkowo zwiększa koszt.

Napisałem o tym, ponieważ wiem, że nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, jak dużo rzeczy składa się na efekt końcowy w postaci dobrego zdjęcia. A to z kolei w znacznym stopniu uzasadnia pobieranie opłat przez fotografów.

Na koniec

Pobieranie i używanie zdjęć ze znakami wodnymi, bez zgody autora to kradzież. Tym bardziej, że bez względu na platformę sprzedaży ceny nie są wysokie. W serwisie Fitfot cena pojedynczego zdjęcia oscyluje między 2 a 10 zł. Do tego dochodzą rabaty itp. Dlatego bardzo gorąco zachęcam do kupowania zdjęć. W efekcie fotografów na trasie będzie więcej (bo i motywacja większa do pracy 🙂 ), a uczestnicy będą mieli więcej ciekawych zdjęć do wyboru.

PS. Tak jak wspomniałem wyżej, przygotuję niebawem kolejny wpis dotyczący sportowej fotografii, tym razem poświęcony kwestii wykorzystania wizerunku sportowców. Równie ciekawym tematem jest sama fotografia sportowa, więc i na ten temat na pewno niejeden wpis napiszemy.